BLOKI DLA JANKA

Tokio ma Fudżi, Seattle ma Mt Rainier. A Warszawa?

Mazowsze jest płaskie jak stół. Warszawskie bloki i wieżowce zawsze oglądamy na tle nieba – bez naturalnego kontekstu i skali porównawczej pozwalającej ocenić ich wielkość. Nie wiadomo, dlaczego miasto pnie się w górę, skoro mogłoby się rozlać po otaczających je bezkresnych polach.

Przez większość dni w roku kontur szarych domów ginie na tle szarego nieba. Bloki są za duże w stosunku do liczby miejsc parkingowych, a żeby poczuć lęk przestrzeni, trzeba wspiąć się na Górkę Ursynowską.

Cykl kolaży Janka Dziaczkowskiego Góry dla Warszawy* uwalnia nas od ograniczeń rzeczywistości. Samotny wędrowiec wspina się na ośnieżony szczyt, z którego widać te charakterystyczne bloki stojące przy Torwarze. Groza egzystencjalna dwudziestu pięter sąsiaduje ze wzniosłością poszarpanych grani. Wszystko jest inaczej.

Góry są daleko. Bloki są za duże. Góry są za wysokie. Janek z Zawratu nigdy nie wrócił. Zginął w Tatrach 20 września 2011 roku.

*Cykl kolaży Góry dla warszawy został opublikowany w książce pod tym samym tytułem. Towarzyszą mu eseje Grzegorza Piątka i Marka Pieniążka.

Ekspektatywa_5 Góry dla Warszawy, Fundacja Bęc Zmiana, 2009.

WALĄCE SIĘ DOMY

Jedenastopiętrowy korytarzowiec stoi w pełnym słońcu. Z okien na parterze wydobywa się obłok dymu i po chwili blok pada. To nie trzęsienie ziemi, zamach ani wybuch gazu.

„Today is demolition day at Pruitt-Igoe…”

Dziennikarz telewizyjny relacjonuje, jaka w St. Louis jest pogoda, ile pięter ma budynek i gdzie umieszczono dynamit. Relacja jest bezpośrednia. Zburzenie budynku zostało zaplanowane i przygotowanie. Decyzję podejmowały władze stanowe i federalne. 15 lipca 1972 na miejsce zjechały się ekipy telewizyjne, by przekazać całemu narodowi relację z wyburzania osiedla Pruitt-Igoe.

15 lipca padł pierwszy z 33 bloków. Przez kolejne trzy lata systematycznie wyburzano resztę. Ostatecznie teren został oczyszczony  w 1976 roku – osiemnaście lat po oddaniu osiedla do użytku.

Pruitt-Igoe powstało na zamówienie władz miejskich St. Louis. To postindustrialne miasto leży nad ogromną rzeką Mississippi, w samym sercu amerykańskiego środkowego zachodu. Zaczęło się wyludniać już w latach ’50. W czasie realizacji imponującego projektu osiedla mieszkań komunalnych, kurczyła się nie tylko populacja miasta, ale i budżet przeznaczony na dokończenie inwestycji. Plany architektoniczne musiały uledz zmianom. Koszty budowy malały odwrotnie proporcjonalnie do rosnącej ilości pięter budowanych bloków.

Kilkanaście lat funkcjonowania osiedla to tajemnica, o której socjolodzy i urbaniści napisali tomy. Nieraz będziemy do niej wracać. Dzisiaj wspomnimy tylko architekta, który podpisał projekt. Minoru Yamasaki – wychowany w wiecznie zielonym stanie Waszyngton – był jednym z czołowych przedstawicieli stylu międzynarodowego w architekturze modernistycznej. Jego realizacje rozsiane są po całych Stanach Zjednoczonych i wielu zakątkach świata. Budynki Minoru Yamasaki zdobywały nagrody i znalazły miejsce w podręcznikach architektury. Charakteryzowały się prostą i funkcjonalną formą. „Architectural Forum”,  amerykański magazyn poświęcony architekturze, w 1951 wychwalał projekt osiedla Pruitt-Igoe. 33 jedenastopiętrowe bloki nie robią na warszawiaku specjalnego wrażenia. Mieszkanie w nich na preriach środkowego zachodu okazało się niemożliwe.

Minoru Yamasaki jest znany z jeszcze jednej realizacji – dwóch wieżowców na Manhattanie.