DZIKA BANDA

Wergiliusz, Dante, Tołstoj. Po drugiej stronie Wólczyńskiej, gdzie Wawrzyszew zmienia się w Chomiczówkę, głównej ulicy osiedla patronuje Joseph Conrad. Ale kto to jest Pablo Neruda? Chilijski poeta. Dostał Nobla w 1971 roku. Dwa lata później zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach. Neruda_Tam umarła..

Kto, stojąc przed zadaniem nazwania kilku nowych ulic według klucza „wielcy pisarze”, jedną oddałby Nerudzie?

Można się spierać, czy Neruda był wielki, czy nie, ale jedno jest pewne: Warszawa nie zapomina. W książce Tam umarła śmierć pisarz oddał hołd naszemu miastu podnoszącemu się z popiołów. Jedna z ulic Chomiczówki jest warszawskim hołdem dla Pabla Nerudy. Jedenaście wielkich bloków i o wiele za mało wiciokrzewu. foto:bloki_to_my

TREME_TREME

„Trzęsie się, ale się nie wali” – tak o swoim bloku mówili mieszkańcy São Vito. Mówili, bo Treme-Treme w końcu upadło.

sarzekaW 1982 roku była powódź. Rzeka Tamanduateí wylała. Dwie studnie artezyjskie dostarczające wodę mieszkańcom bloku São Vito zostały zanieczyszczone. Ale nie tylko z wodą był problem. Zerwanie umowy z firmą wywożącą odpady sprawiło, że z 27 pięter posypały się śmieci. Dlaczego zamiast zwieść je na dół, mieszkańcy wyrzucali śmieci przez okna? Bo winda dochodziła tylko do 15 piętra. W 2002 roku trzeba było odstać pół godziny w kolejce, żeby do niej wsiąść. Wtedy dwie pozostałe windy już dawno nie działały.

Plan wieżowca mieszkalnego, mającego stać się domem dla ludzi napływających do São Paulo i wielodzietnych rodzin, został opracowany przez Arona Kogana. Architekt zaprojektował 624 mieszkania o powierzchni 28 metrów każde. Pięter było 27 i każde wyglądało tak samo – 24 mieszkania i jeden korytarz – dosyć wąski (80 cm) – ale za to bardzo długi.sao_vito_plan

Prawdziwe problemy pojawiły się podobno wtedy, gdy mieszkańcy zaczęli dzielić mieszkania na mniejsze. W połowie lat ’80 po wąskich korytarzach chodziło 3 500 sąsiadów i nikt nie myślał o wyprowadzce. Nikt nie zapalał światła, bo na korytarzach go nie było.

Gdy ogromny budynek niszczeje, koszty jego utrzymania lawinowo rosną. Jeżeli zamieszkuje go społeczność ludzi o minimalnych dochodach, sytuacja zaczyna wymykać się spod kontroli. Historia São Vito do złudzenia przypomina to, co stało się w St. Louis, gdzie cały ciężar utrzymania osiedla Pruitt-Igoe spoczywał na jego mieszkańcach. Pruitt-Igoe runęło w 1976 roku. Ostatnie 140 rodzin wyprowadziło się z São Vito 25 czerwca 2004. Budynek przez sześć lat stał pusty. Jak powiedzieli w telewizji, stan budynku był tak zły, że zagrażał przechodniom. Na głowę sypały się kawałki szkła. Rozbiórkę Treme-Treme ukończono w 2011 roku. Kupcy z Mercado Municipal się ucieszyli. Relacja Pauli Araujo: