TURBO TOPOS

Jak to jest dorastać na blokowisku? No, normalnie.

Opisanie najbardziej codziennego, najbliższego sercu zjawiska, często okazuje się zadaniem niewykonalnym. Jest na szczęście kilka sposobów na pokonanie trudności z komunikowaniem własnych doświadczeń.

Można posłużyć się metaforą: „Dzieciństwo na podwórku jest jak kajzerka z serem”.

Mniej enigmatycznie wypadają opowieści. I tak, zamiast ujmować doświadczenia w pojęcia abstrakcyjne, można przytoczyć historię: „Siedzieliśmy na ławce, gdy podjechał radiowóz…”turbo_3_550

Można też odwołać się do motywu. Każdy, kto ma zbliżone do naszych doświadczenia, pojmie jego znaczenie w mig. Inni i tak nas nie rozumieją. Tylko ci, którzy cudowne dzieciństwo spędzili w latach 80., na hasło „guma Turbo” dadzą odzew „jest rakotwórcza”.

Guma Turbo jest toposem. Pole skojarzeń, które wywołuje, to nasze nieubrane w słowa wzajemne zrozumienie. Jakby ktoś porozumiewawczo puścił oko.

Maciej Buchwald wykorzystał jeszcze jeden sposób podzielenia się doświadczeniem swojego życia wśród bloków. Nakręcił film „Dzieciństwo na Imielinie”.

Przedszkole, dyskoteka na koniec roku, popołudnie na podwórku – lawina wspomnień i uśmiech na twarzy nie tylko tych, którzy po nowy zeszyt biegali do papierdolca na Hawajską.

Fanatyzm to kwestia klimatu

Tu też są place zabaw między wysokimi blokami. Obok spożywczaka kilka budek tworzy bazarek, a na ławkach opalają się starsi panowie w rozpiętych koszulach. Dlaczego każdy zna to osiedle? Bo jadąc tu z centrum tramwajem, mija się stadion. Jesteśmy na Widzewie.

– Chcesz posłuchać o osiedlu? To siadaj.pani na widzewie

– No, my jesteśmy  stąd, więc nigdy nie mieliśmy specjalnego wyboru, komu kibicować. Ale na meczu to ja byłem tylko parę razy. Każdy zna te historie o wojnach klubów, bo albo sam dostał wpierdol od chłopaków z ŁKS-u, albo mu kolega opowiadał, ale to dotyczy głównie tych zaangażowanych kibiców. Ja bym powiedział, że z każdym pokoleniem jest ich coraz mniej. Na Widzewie głównie starzy ludzie mieszkają.

Damian w bloku przy Górce Widzewskiej mieszka całe życie, ale nie wszystkich zna.

– Tu jest mało ludzi, którzy znają się na czymkolwiek, ale zdarzają się tacy, co to chcą wiedzieć wszystko o sąsiadach. Jest taki pan z pieskeim. On potrafi dowolną ilość czasu stać i obserwować, jak dzieje się coś ciekawego, jak ktoś się przeprowadza na przykład.

Większość moich przyjaźni ze szkoły się porozchodziła. Mnóstwo ludzi wyjechało. W którymś momencie od przyjaźni ważniejsze stają się pieniądze.

Teraz remontują Fabryczną i „Łódź buduje trasę W-Z”, a ja nie wiem, dla kogo te drogi. Oczywiście, kocham to miasto… bo się w nim urodziłem. Mam masę wspomnień z podwórka, tu z górki, ale też chcę wyjechać. Myślę o Kanadzie i Nowej Zelandii.

Po Widzewie można się spokojnie przejść, będąc kibicem Legii. O tej porze roku na każdym tutejszym podwórku kwitną jaśminy. Lokal w pawilonach zamknięty, bo w środku wesele. Przed wejściem stoi czerwony samochód z bialymi wstążkami. Widzew spadł do drugiej ligi, ale to nie jest największe zmartwienie na blokach.

Pozdrowienia dla Maćka i Damiana!widzew_jaśmin