Tak jest ładniej

W drzwiach między klatką schodową a korytarzem wisi firanka. Nie widać przez nią rowerów, kwiatów w doniczkach i wycieraczek. Żeby się tam dostać, trzeba mieć klucz albo znajomego w jednym z mieszkań.

Z wielkiego budynku wyodrębnia się część wspólnej przestrzeni. Tu dostęp ma tylko ograniczona liczba osób. Tylko te osoby mogą powiedzieć: „jesteśmy u siebie”. Ich graty zaczynają wypełniać korytarz. Nikt tych bambetli nie ukradnie, bo są przecież za wewnętrznymi drzwiami. Poza tym w domu każdy czuje się swobodniej i przestaje pilnować swoich skarbów. Prawie jak w domu, nawet firanka wisi.

I tak „dom” rozszerza się o te kilka czy kilkanaście metrów kwadratowych, w zależności od długości korytarza. Zaczynamy mieć coś wspólnego z innymi na piętrze: drzwi na zamek, wewnętrzny domofon, korytarzyk, firankę i przestrzeń prawie prywatną.

Tu już jest dom. Czy nie dlatego gospodynie wieszają w drzwiach firanki? Firanka chroni przed spojrzeniami obcych. Firanka to dowód na obecność gospodyni, to jej manifest i znakowanie terytorium. Poza tym tak jest ładniej.

Skąd wiadomo, że to gospodynie wieszają? Bo chłopcy inaczej znaczą teren. Na klatkach schodowych widać różnice płci kulturowych, a sam gest oswajania przestrzeni z gruntu jest ten sam.foto:bloki_to_my