BETONIA

540 stron. Twarda oprawa. Ogrom pracy zrywający czapki z głów. Jeśli szukasz przewodnika po świecie z wielkiej płyty, to właśnie go znalazłaś. Betonia – książka jak blok. Krzyżują się tu drogi architektów, budowlańców, polityków i wszystkich nas, którzy oswajali wielkopłytową przestrzeń, stawiając na klatce doniczki z kwiatami. Beata Chomątowska uwzględnia wszystkie perspektywy. Rozumie, że o bloku równie kompetentnie opowie pracownik biura architektonicznego, co pani z trzeciego piętra – ta z upierdliwym jamnikiem. To jest polifonia. Bibliografia pęka w szwach. Stenogramy z plenum KC sąsiadują z prywatnymi wspomnieniami architektów i opracowaniami socjologów. Jeżeli ktoś chce się fachowo podszkolić, w Betonii jest mnóstwo podpowiedzi, po jakie teksty sięgać.

W blokach jest coś niesamowitego. Ich znaczenie polega nie tylko na zdominowaniu przestrzeni tak wielu z naszych miast. Każda z tych mniej lub bardziej wygodnych maszyn do mieszkania jest efektem kolektywnego wysiłku i współpracy armii osób. Betonia uświadamia, jak wiele czynników musiało współwystąpić, by projekt modernistyczny mógł się urzeczywistnić. Jak daleka droga została przebyta od pierwszych manifestów do fabryki domów na Wyczółkach. Tej historii nie można opowiedzieć w oderwaniu od realiów lat, w których się rozgrywała. Dach mrówkowca to świetny punkt obserwacyjny, z którego jak na dłoni widać ekonomię niedoboru krajów zza żelaznej kurtyny oraz zachodnią logikę kalkulacji zysku. Fakt, że bloki z wielkiej płyty zdominowały krajobraz po obu stronach muru berlińskiego, pokazuje wspólną cechę antagonistycznych systemów politycznych – zapotrzebowanie na tanie masowe mieszkalnictwo. „Ta-cy sa-mi / a ściana między nami”*

Betonia jest zilustrowana fantastycznymi fotografiami Krzysztofa Skłodowskiego

Beata Chomątowska napisała książkę bezkompromisową – nie rezygnując z żadnych osiedlowych wątków. Autorka nie tylko pyta o rodowód i przyszłość bloków, ale stara się na każde pytanie udzielić odpowiedzi. Stąd główny mankament książki – jej rozmiar. W jednym ręku nie utrzymasz, więc czytanie w zatłoczonym autobusie odpada.

* to oczywiście „Tacy sami” Lady Pank. Tekst napisał Jacek Skubikowski